Korova Milky Bar



Teksty i muzyka: J. Kuderski, W. Kuderski, P. Myszor, W. Powaga, A. Rojek


’Sprzedawcy marzeń’


Jaki piękny jest ten świat, tylko czarne, białe
To jest proste, widzę - wiem
Już tu siedzę jakiś czas, lubię dużo wiedzieć
I nie wzrusza mnie już nic

Ty widzisz we mnie coś, nie ma ideału
A miłość ślepa jest
I chyba nie wiesz, że telewizja kłamie
Nie wszystko możesz mieć

Nie mogę zrobić nic, sterowany jestem wciąż
Nie musisz starać się, przecież jesteś też jak ja

Powiedzieć coś bym chciał, mam pustkę w głowie
Zgubiłem znowu się
I nie chce mi się nic, jestem już zmęczony
To nie był dobry dzień

Nie mogę zrobić nic, sterowany jestem wciąż
Nie musisz starać się, przecież jesteś też jak ja

Nie mogę zrobić nic, sterowany jestem wciąż


’Acidland’


Nie poddaj się, bierz życie jakim jest
I pomyśl, że na drugie nie masz szans

Po co ten stres, myślisz, że nie masz nic
Każdy ma - nawet ty
Czasem trzeba to po prostu znaleźć
Miłość, noc i deszcz, życie też
Dla tego warto starać się
Powiedz, czy naprawdę nic nie jesteś wart
Znajdź to w sobie, tak

Nie poddaj się, bierz życie jakim jest
I pomyśl, że na drugie nie masz szans

Ten kraj jest jak psychodeliczny lot
Czujesz, że nie zmienisz nic
Spróbuj wziąć z tego coś
To przecież twoje życie jest
Popełniaj błędy i naprawiaj je
Gdy dotkniesz dna odbijaj się
Wykorzystaj czas, drugiego już nie będziesz miał

Nie poddaj się, bierz życie jakim jest
I pomyśl, że na drugie nie masz szans

Odetchnij więc, zastanów się, znajdź jego sens
Bierz życie takim jakie jest
I ciągle szarp i zmieniaj je, przed siebie idź
Bierz życie takim jakie jest
I zmieniaj je i ciągle walcz, przed siebie idź


’Bar mleczny Korova’


Praca, szkoła, śmierć, zaraz wpadnę w szał
Obrzydliwy dzień, nie wytrzymam tak
Czuję się, jak śmierć, jak nic, jak nikt, bez szans
Jestem jakoś tak, jak coś na prąd

Wreszcie matka noc, Korova mleczny bar
Piję koktajl z traw, ciepła chemia w drzwiach
I otwieram się na czas, na was, na świat
Kocham wszystkich was i nas i świat

Jak na imię masz i co brałeś dziś
Panoramiks, hasz i ekstazy miś
Rzeczywistość jest jak wielki czarny pies
Cicho skrada się i chce mnie zjeść

Gdzie ja jestem czy to ty
Wpadam w obłęd, nie mam sił
Mózg wysycha, pomóż mi


’Wieża melancholii’


Pytasz wciąż co tam u mnie czy coś
Czy zmieniło się tu, chyba nie
Znowu dziś chciałem odmienić świat
Ale z tego i tak nie wyszło nic

Smutna twarz, czy to już jestem ja
Czy to ten kogo ty tylko znasz
Ja i tak przecież nie zmienię się
Choćbym nie wiem naprawdę jak chciał

Tylko pstryk i już nie ma mnie
Czasem bardzo tego chcę
Zostawić wszystkich was
Szukam czegoś przez cały czas
Co zatrzyma mnie

Wszystko drży i przeszkadza mi śmiech
Lepiej odejdź już stąd, zostaw mnie
Nic to nic, przecież wiesz, przejdzie mi
Tylko deszcz zmyje z szyb brudny śnieg

Tylko pstryk i już nie ma mnie
Czasem tylko tego chcę
I już nie starać się
Siedzę sam w tej wieży bez dna


’Za zamkniętymi oczami’


Tylko zamknę oczy, zrobię jak chcesz, strach
Udaję cały czas
Tak niezwykle rzadko chce mi się śmiać, strach
Jeżeli to coś da
Fantastyczny pomysł na życie mam, strach
Ty dobrą radę masz
Sugerujesz ’nie’, chcę zrobić ’tak’, strach
Przez wielką dziurę w drzwiach
Publikuję wszystko, zobacz to ja, strach
Po cichu wpadam w złość
Już nie mogę dłużej patrzeć i stać, strach, strach
I znowu szukam słów
By wykrzyczeć wszystko ’nie lubię was’, strach


’Kilka błędów popełnionych przez dobrych rodziców’


Jestem przez was przytłoczony, genetycznie obciążony
Czuję wielką słabość w sobie, dla nich jestem nikt
Czuję się jak ktoś przegrany, w tłumie ludzi niewidzialny
Chyba jestem niepotrzebny, jest mnie coraz mniej

Zawsze sobie golę głowę, nie kupuję tylko biorę
Nie potrafię robić nic, tylko rzeczy złe
Nienawidzę bycia miłym, bo uwielbiam budzić niechęć
Tak zostałem wychowany, a w zasadzie nie

Co mam zrobić, co teraz zrobić, powiedz mi
Co mam zrobić dziś
Powiedz jak, co mam zrobić
Spróbuj naprawić chociaż coś
Chociaż teraz pomóż mi

Przecież szedłem za przykładem jaki zawsze mi dawałeś
Tym jedynym i najlepszym - teraz wiem, że nie
Chciałbym stać się tak jak oni - wszyscy młodzi, piękni, zdolni
Chociaż raz chciałbym spróbować - chyba nie da się

Co mam zrobić, co teraz zrobić, powiedz mi
Co mam zrobić dziś
Powiedz jak, co mam zrobić
Spróbuj naprawić chociaż coś
Chociaż teraz pomóż mi


’Siódmy koktajl’


Znowu nowy dzień, zobacz
Każdy tutaj wciąż ciągle liczy
Gdzie nie spojrzysz, patrz
Dzieci stoją cały czas na ulicy

Znowu nowy dzień
Znów znajomy mówi głos, znów to samo
Czemu właśnie ja?
Czemu właśnie przyszło mi w takim kraju?

Gdybym jeszcze umiał się śmiać
To bym chciał umrzeć tu ze śmiechu i to nie raz
Nawet chciałbym uciec stąd
Tylko dokąd, dokąd tu uciekać?

Znowu nowy dzień
W telewizji mówi ktoś, że ustawa
Moje życie to moje życie
Weź to stąd, moja sprawa

Uwierz, gdybym tylko miał broń
Byłbyś pierwszy kogo bym odwiedził z nią
A ty myślisz, że nie mogę nic
Zawsze mogę do gardła skoczyć ci

Gdybym jeszcze umiał się śmiać
To bym chciał umrzeć tu ze śmiechu i to nie raz
Nawet chciałbym uciec stąd
Tylko dokąd, dokąd tu uciekać?

Uwierz, gdybym tylko miał broń
Byłbyś pierwszy kogo bym odwiedził z nią
A ty myślisz, że nie mogę nic
Zawsze mogę


’Nigdy nie znajdziesz sobie przyjaciół jeśli nie będziesz taki jak wszyscy’


W każdy dzień przed pracą amfa, po pracy browna
Chwalą mnie, jestem znany jak powszechna telewizja
Myślę, że sposób mam, patrzę w przyszłość wirtualnie
Lubię tych, tamtych też, zachowuję równowagę

No i co, spójrz na siebie, powiedz kim ty jesteś

Mówię coś, wierzą mi, mam przyjemny wyraz twarzy
Gdy coś chcę, biorę to, jestem dla nich bohaterem
Prosisz mnie, ja mam gest a ty dowód swej wdzięczności
Zawsze wiem, czego chcesz jak sprzedawca pięknych marzeń

No i co, spójrz na siebie, powiedz kim ty jesteś


’W 10 sekund przez całe życie’


Z całych sił muszę gonić, złapać czas
Wszystko pędzi, a w tym ja
Twoja twarz, nie pamiętam kiedy, jak
I nie znaczysz dla mnie nic

Cały świat dopada z tyłu, gryzie w kark
Atak szału, zwykła rzecz
Muszę biec, odurzony męczę się
Dewastacja, znika sens

Kilka chwil chcę mieć by słuchać jak pada deszcz

Gubię się, ponaddźwiękową prędkość mam
Zaraz się roztrzaskam w pył
Niszczy mnie, tracę przytomność
Próbuję wstać, chyba nie nadaję się

Kilka chwil chcę mieć by słuchać jak pada deszcz
Na ulicy siąść, właśnie tak, tylko ja, więcej nic


’Chciałbym umrzeć z miłości’


Świat wypadł mi z moich rąk 
Jakoś tak nie jest mi nawet żal

Czy ty wiesz jak chciałbyś żyć, bo ja też
Chyba tak chciałem przez cały czas, lecz

Jeśli muszę i wybrać będę mógł jak odejść
To przecież dobrze, dobrze o tym wiem
Chciałbym umrzeć przy tobie

Wieje wiatr, pachnie wiosną i wiem
Że ty łatwo tak zgodziłaś na to się i

Jeśli muszę i wybrać będę mógł jak odejść
To przecież dobrze, dobrze o tym wiem
Chciałbym umrzeć przy tobie

Jeśli kiedyś wybrać będę mógł jak to zrobić
To przecież dobrze, dobrze o tym wiem
Chciałbym umrzeć z miłości

Nie na krześle, nie we śnie
Nie w spokoju i nie w dzień
Nie chcę łatwo, nie za sto lat
Chciałbym umrzeć z miłości

Nie bez bólu i nie w domu
Nie chcę szybko i nie chcę młodo
Nie szczęśliwie i wśród bliskich
Chciałbym umrzeć z miłości


’Szklany człowiek’


Jeszcze noc się wokół tli, a już wiem, że dzień jest zły
Zdjęcia gwiazd, w gazecie chleb
I jak zwykle moja twarz byle jaki wygląd ma
A na włosach jakiś spray

Palę w piecu, ciepło jest, moje wiersze - trochę wstyd
Gdzieś na ścianie dyplom mam - trzecie miejsce w skoku w dal
Znowu na nic przydam się, lepiej chyba pójdę spać
Nie oglądaj moich zdjęć

Bo nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart
A czerwień mojej krwi to tylko jakiś żart
I zapominać chcę tak często jak się da
Że nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart

Ty pilnuj moich snów i przychodź kiedy chcesz
Te chwile z moich dni do jednej dłoni zbierz
I nie pocieszaj mnie i tak tu będę stał
Bo nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart


’Pocztówka z lotniska’


W Nowym Jorku deszcz, a w Londynie śmiech
Mam to gdzieś, mam to gdzieś, mam to gdzieś
Mam to gdzieś, gdy nie ma cię

Ja z tych wszystkich miejsc nie przywiozłem zdjęć
I gdziekolwiek bym był, to chcę już wracać dziś
Mam to gdzieś, mam to gdzieś, mam to gdzieś
Mam to gdzieś, gdy nie ma cię

Czuję tak jakbym spał i gubił się, rozpuszczał we mgle

Tak nic nie bawi mnie, już osiągam ten dziwny stan
Wiesz, przypomniałem sobie, że znów tu jestem sam

Nie ma was